Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 lutego 2016

Scones.

Klasyczne scones podaje się z dżemem i gęstą śmietaną (clotted cream). Z uwagi na charakter tego bloga nie przedstawiam Wam najczęściej zjadanej wersji, tylko nieco odchudzoną. Sposób ten pokazały mi moje przyjaciółki Ania i Justyna, które od pewnego czasu mieszkają w Anglii. Okazał się on bardzo smaczny i oczywiście mniej kaloryczny - dzięki dziewczyny! :)

Składniki (14 bułeczek):
Mąka pszenna typ 550 - 400 g
Masło extra - 100 g
Mleko 0,5% tłuszczu - 175 ml
Jaja kurze - 100 g (2 sztuki)
Proszek do pieczenia - 12 g (1 łyżka)
Cukier - 50 g
Sok z cytryny, szczypta soli

Wykonanie:
1. Rozgrzać piekarnik na 220 stopni C.
2. Masło posiekać nożem łącząc z mąką, proszkiem, cukrem i solą.
2. Jajka roztrzepać (np. widelcem), połączyć z taką ilością mleka aby uzyskać 250 ml (pozostałą ilość mleka zostawić do posmarowania bułeczek).
3. Składniki suche i składniki mokre połączyć i uformować ciasto (w razie potrzeby gdy ciasto się zbyt mocno klei można podsypać niewielką ilością mąki). Rozwałkować ciasto na grubość około 
1-1,5 cm i nacinać krążki szklanką.
4. Krążki ułożyć na blaszce posmarowanej masłem a ich wierzch posmarować pozostałą ilością mleka.
5. Piec scones około 15 minut (kontrolując ich kolor przez szybkę piekarnika).

Wskazówki:
- w Anglii scones zjadane są z jam and clotted cream, czyli dżemem i gęstą śmietaną -  ja zastąpiłam śmietanę delikatnym serkiem aby odchudzić to danie
- dodatkiem do scones mogą być także rodzynki, żurawina (dodaje się je do ciasta) lub miód, syrop klonowy (dodaje się je już na upieczoną bułeczkę)
- scones z jam and clotted cream zjadane są często w porze tzw. tea time 
- można zrobić je także z dodatkami słonymi






Wartość odżywcza (1 sztuka):


Przepis wziął udział w akcji:

wtorek, 22 grudnia 2015

Jarmark Bożonarodzeniowy - Wrocław.

Aromatyczny grzaniec, słodkie pierniki, oscypki z żurawiną, soki z borówki brusznicy, salami z jelenia, polskie wędliny i węgierskie, wędzone kiełbasy paprykowe - to wszystko od 20.11. do 22.12. znajdziesz na Jarmarku Bożonarodzeniowym we Wrocławiu.

Zabieram Was na krótkie zwiedzanie po Jarmarku. 
Aha, jak jesteś we Wrocławiu szukasz krasnali. Kto znajdzie więcej, Ty czy ja? 
Czas, start! ;)


Szkoda tylko, że śniegu brak :(
















Ten krasnal się nie liczy ;)



Wpis dla osób o mocnych nerwach. Nikt nie mówił że będzie dietetycznie... ;)


:)




niedziela, 6 grudnia 2015

Rumunia - kraina pełna zieleni.






Rumunia jest cudowna i polecam każdemu kto się choć odrobinę waha. Ja się wahałam ale nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w tym zachwycającym kraju w tak świetnym towarzystwie!!! Widoki są przepiękne, ludzie mili, a w większości miejscowości do których docierasz możesz mieć swojego kumpla - psa ;)

Podróż zaczęliśmy od zwiedzania Cluż Napoka (Cluj Napoca) - największego miasta
w Transylwanii.






Wejście i wnętrze kopalni soli w Turdzie (Salina Turda)



Poruszając się po ulicach Rumunii należy być ostrożnym - przez drogę przebiegają owce, krowy, konie oraz jeżdżą zupełnie nieoświetlone furmanki. Jednak takie widoki spotyka się w mniejszych miasteczkach i wsiach.

Piękne widoki w drodze do kolejnego puntu wycieczki.


Pies pilnujący stada owiec. Zostaliśmy porządnie oszczekani (siedzieliśmy w aucie na wszelki wypadek ;)


Cudowny Sybin (Sibiu) - niepowtarzalny klimat świetnie zachowane starówki.

W tle najcenniejszy zabytek miasta Sybin - ewangelicki kościół parafialny 
(Biserica parohială evanghelică) z tzw. Ferula, charakterystyczną wieżą 
z towarzyszącymi jej czterema mniejszymi wieżyczkami.



Sybin - nazywany "miastem z oczami". Wieczorem panuje tutaj mroczny i tajemniczy klimat.



Sybin - uroczy pensjonat i sklep z pamiątkami.


Braszów (Brasov) - leży w środkowej Rumunii na granicy trzech krain: Transylwanii, Mołdawii i Wołoszczyzny. Braszów porównywany jest do naszego Krakowa.


Powieje grozą - zamek Drakuli w Bran (buuu). 
Stopień komercjalizacji osiąga szczyty. Kupisz tu praktycznie wszystko na czym można umieścić podobiznę Włada Palownika (Drakuli). Jeśli chcesz pobyć "sam na sam" z Drakulą w jego posiadłości możesz o tym pomarzyć - turystów jest mnóstwo!!! (przez co nie jest już tak groźnie ;)


Przepiękny widok -  charakterystycznie ubrana babuszka, szydełkująca przed bramą do zamku Drakuli (w Bran).


Kolejny punkt podczas naszej podróży - trasa transfogarska.






Na trasie transfogarskiej. 


Wschód nad Morzem Czarnym i bawiące się (bezpańskie) psy (za chwilę były już "nasze" i szczekały na każdego kto chciał do nas podejść (tak, tak troszkę zostały przekupione mięskiem ;)



Plaża Vama Veche - jeszcze tu wrócę! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...